Narysowane po spędzeniu trzech dni na koncercie recytatorskim. Jeśli siedziałabym tam z zeszytem zrobiłabym tego o wiele więcej i gdybym nie myślała tylko o bólu i cierpieniu... Dawno nic nie dodawałam. A mam tyle wolnego. Musze się zabrac za siebie...
Ah, moje ulubione połączenie - czerń i czerwień. I jeszcze ta zagadkowa postać... Chwilka, czy mi się wydaje, czy dłonie ma ułożone w kształt serca? (Przepraszam, ale ostatnio ten kształt widzę w wielu miejscach, więc się pytam...)